sobota, 14 marca 2015

Rozdział czternasty



Słyszał każde skrzypnięcie gałęzi, każdego jednego ćwierkającego ptaka w okolicy, ale nie słyszał jej głosu. Siedział z przymrużonymi oczami i rękoma złożonymi jak do modlitwy. Obserwował ją. Jeszcze dokładniej niż wtedy, gdy przywiózł ją do domu. Wiatr delikatnie muskał jej poranioną skórę, rozwiewał włosy i prawdopodobnie koił wszystko to, co ją tak strasznie bolało. Siedziała na trawie, obok starego drzewa tuż za domem wystawiając swoją smutną twarz do słońca. Wyglądała jak postać z innego, odległego świata. Justin wiedział, że tak naprawdę nigdy nie powinno jej tu być i nigdy nie powinna przechodzić przez takie bagno.
- Myślisz, że jest na mnie zła? - zapytał rzucając ukradkowe spojrzenie w stronę Ryana. Siedzieli obok siebie, przy starym samochodzie, brudni i trochę zmęczeni. Od kilku godzin próbowali naprawić auto, ale Justin był za bardzo skupiony na Arleen, by móc się zająć czymś co wymagało dużo uwagi.
Ryan początkowo nie zareagował na pytanie swojego przyjaciela. Siedział marszcząc czoło i mierząc uważnie wzrokiem zgarbioną postać dziewczyny.
- Wygląda strasznie - oznajmił po chwili. - Moglibyśmy ją postawić na środku pola kukurydzianego. Świetnie zastąpiłaby strach na wróble.
Justin zatrzepotał rzęsami, a potem wyciągnął rękę i trzepnął chłopaka w tył głowy.
- Co ty wygadujesz?! - fuknął.
- To bolało.
- I zaboli jeszcze mocniej jak jeszcze raz powiesz coś takiego.
- Jezu, sorry to był żart - odpowiedział chłopak przewracając oczami. Uniósł do góry dłonie dając znak, że się poddaje. - Musisz wyluzować.
- Wyluzować? Czy do twojego zakutego łba dociera, że znalazłem ją przypadkiem? Wiesz co mogłoby się stać, gdybym się na nią nie natknął? Spałem dzisiaj jakieś dziesięć minut!
- Nic jej nie jest Justin - westchnął Ryan. - Przesadzasz. Przecież ją widzisz, siedzi sobie tam i wszystko jest w porządku. Mówiłem ci, że da sobie radę.
- Przepraszam, czy ty naprawdę myślisz, że to sprawi, że poczuję się lepiej? - zadrwił pocierając o siebie swoje ręce. Nerwowo próbował zetrzeć smar, który jak zwykle nie chciał zejść z jego skóry. Ponownie zerknął w stronę Arleen, która wciąż siedziała w tym samym miejscu, ale teraz opierała brodę o kolana. Czy była zła? Czy spała w ogóle tej nocy? Może zastanawiała się nad tym dlaczego szatyn podniósł na nią głos? Może miała go za skończonego idiotę? Jęknął sfrustrowany. Po prostu chciał zajrzeć do jej głowy i dowiedzieć się wszystkiego.
- Nic nie rozumiem - powiedział i przycisnął brudnego palca do małego strupka na swoich ustach. - Pamiętasz jak przyszła tutaj pierwszy raz? - zapytał. - Wyglądała dużo gorzej, ciągle płakała i nie było żadnych problemów, żeby wyciągnąć z niej informacje. Bała się, nie ufała nam, ale i tak opowiedziała nam chociaż mniej więcej co się stało. A teraz? Po prostu przestała się odzywać. Nawet słowem mi nie odpowiedziała na żadne pytanie.
- Może jest zagubiona?
Justin puścił tę drobną uwagę mimo uszu i kontynuował:
- Pewnie jakiś psychopata odciął jej pieprzony opuszek palca, a ona nawet nie płacze. Co do cholery jest z nią nie tak?! - zapytał podniesionym głosem.
Miał nadzieję, że tego nie słyszała, ale z drugiej strony może to by nią potrząsnęło tak mocno, że w końcu wzbudziłaby się z tego swojego dziwnego transu? Nagle w jego głowie pojawiła się dziwna myśl - co jeśli ta obojętność, którą emanowała sprawiała jej przyjemność?
- Wygląda na spokojną, ale pewnie gdzieś tam zupełnie jej odbija - westchnął Ryan, ale szatyn w ogóle go nie słuchał. Był tak nakręcony, że przez moment zupełnie zapomniał o jego obecności.
- A ten pistolet? Skąd do cholery go wzięła? - zapytał. - Chcę wiedzieć kto to był i gdzie była, a potem...
 - A potem pokroić tego idiotę, albo idiotów. Nie pomyślałeś o tym, że to właśnie dlatego się nie odzywa? Bo wie, że jesteś w gorącej wodzie kąpany i zaraz znowu ją zostawisz tylko po to, żeby obić komuś twarz?
Justin zacisnął usta i odwrócił głowę w stronę Ryana. Milczał wbijając paznokcie we własne przedramię. Minęła długa minuta zanim wstał z ziemi. Otrzepał spodnie i wcisnął dłonie do kieszeni spodni.
- Co robisz? - zapytał Ryan, kiedy szatyn ruszył do przodu. Szybko wstał, a następnie wyprzedził Justina odpychając go lekko ręką do tyłu.
- A na co to wygląda? Idę do Arleen - odpowiedział i spróbował wyminąć Ryana, ale ten był nieugięty. Znowu wyciągnął przed siebie rękę, ale tym razem przycisnął ją do klatki piersiowej chłopaka próbując go powstrzymać.
- Bieber pora na małą lekcję.
- O co ci znowu chodzi?
- Po prostu się zastanów. Kiedy mówisz komuś "cześć" czy "dzień dobry", a ta osoba nie odpowiada, jak myślisz co to oznacza?
- Że nie ma kultury? - odpowiedział pytaniem na pytanie przechylając na bok głowę.
- A może to, że nie ma zamiaru z tobą gadać kretynie?
Justin cofnął się o pół kroku z niezadowoloną miną. Nie znosił tych momentów, w których Ryan miał rację. Tylko dlaczego Arleen nie chciała z nim po prostu porozmawiać, ani nawet przebywać w jednym pomieszczeniu? Czemu rano, gdy wszedł do kuchni ona od razu wyszła?
- Ja po prostu nie wiem jak z nią rozmawiać - westchnął cicho. - Arleen jest taka no wiesz... nigdy nie mówi o tym jak naprawdę się czuje.
Ryan uśmiechnął się pobłażliwie, ale nim zdążył rzucić jakąś kąśliwą uwagą Justin pomachał mu ręką przed twarzą uciszając go, a potem usiadł z powrotem przy samochodzie, opierając się o jego drzwi. On też rzadko mówił o swoich uczuciach.

*

Arleen dygotała na całym ciele pomimo tego, że gorące promienie słońca padały wprost na nią. Siedziała w starej, spranej koszulce, która należała do Bóg wie kogo z rękoma owiniętymi wokół dygoczących kolan. Bolało ją coś w klatce piersiowej, czuła uścisk i uciążliwe drapanie i doskonale wiedziała dlaczego tak się dzieje. Pamiętała jak kilka lat temu razem z Bladem oglądała program naukowy, w którym dokładnie opisywano co powinno się zrobić w przypadku podtopienia. W wielkim skrócie Arleen wiedziała, że powinna teraz leżeć w szpitalnej sali na dwudziestoczterogodzinnej obserwacji pod okiem specjalistów. Problem polegał na tym, że szatynka za bardzo skupiła się na zwisającym kawałku jej własnego palca i zupełnie zapomniała o całej reszcie. Nawet o oparzeniu na twarzy. Oczywiście ważną kwestią było również to, że nie pisnęła nawet słowa kiedy znajomy Larry'ego i on sam zadawali jej pytania, a ona milczała nie wiedząc co mogłaby odpowiedzieć. Potem zrobiło się jeszcze gorzej, bo znaleźli ten cholerny pistolet i na tym w zasadzie zakończyło się całe to spotkanie... teoretycznie. Nie istniały takie leki, ani szwy czy też magiczne sztuczki, które pomogłyby zapomnieć jej o tym co ją spotkało. Była tak zagubiona, tak strasznie przerażona, że każde najmniejsze skrzypnięcie powodowało, że cała się spinała gotowa do ucieczki. I pomyśleć, że dopiero co udało jej się z tym uporać. Przestała panikować przy każdej nadarzającej się okazji, ale oczywiście domek z kart, który ustawiła runął przez jakiegoś idiotę.
Chciało jej się płakać, chciała wykrzyczeć, a może nawet po prostu wyrzygać każdą najmniejszą cząstkę bólu, który tłamsiła w sobie, ale jej oczy nie wypełniały się łzami, a usta wciąż pozostawały zamknięte i żadne, nawet najmniejsze słowo nie chciało przejść przez jej gardło. Czuła ból, złość, cierpienie jednocześnie czując namiastkę szczęścia, bo przecież nic jej nie było. Ale wszystko to pochłaniała rosnąca pustka, zżerająca ją od środka jak szybko postępująca choroba. Arleen nie wiedziała co się z nią dzieje, ale była pewna, że Justin postrzega ją jak wariatkę. Nie musiał jej tego mówić prosto w twarz, widziała to w jego natarczywym spojrzeniu i w tej ostrożności, z którą do niej podchodził od samego rana. Nie była na niego zła za to, że wybuchł. Po prostu potrzebowała tylko trochę spokoju, więcej czasu i chwili samotności. Bo przecież była silna i zawsze potrafiła się podnieść, więc czemu tym razem nie miałoby być inaczej? Westchnęła cicho i przycisnęła policzek do kościstego kolana. Była zmęczona po nieprzespanej nocy i naprawdę chciała się chociaż zdrzemnąć na piętnaście minut, ale ilekroć zamykała oczy widziała przed sobą twarz Jetta. Jego szaleńczy uśmieszek i dzikość w oczach. Chciał ją zabić. Chciał się jej pozbyć, potraktował ją jak śmiecia, a ona przez swoją naiwność prawie straciła życie. Boże jak mogła być tak głupia?! Jak mogła naiwnie uwierzyć w to, że Jett ją wypuści, gdy tylko powie mu prawdę? Przecież, gdyby to zrobiła zapewne sam Justin byłby już martwy. Mimowolnie dźwignęła głowę do góry zerkając w jego stronę. O dziwo, tym razem nie gapił się wprost na nią, ale rozmawiał o czymś z Ryanem.
Po drugiej stronie domu, obok okna z pękniętą szybą stał jakiś chłopak. Arleen przeniosła spojrzenie w jego stronę. Jedynym powodem dla którego nie spanikowała na jego widok było to, że widziała go już rano, kiedy Justin ze złością rzucił w jego stronę woreczkiem z lodem. Domyśliła się, że to Frost chociaż wcale nie przypominał swojego brata. Byli zupełnie inni, nie łączyła ich żadne podobieństwo fizyczne. Obserwowała go przez chwilę widząc, że zachowuje się dość dziwnie. Chodził w jedną i drugą stronę podrygując nerwowo, nieustannie wycierał ręce w materiał swoich dżinsowych spodni, a przy tym wyglądał jakby coś do siebie mamrotał. Kiedy w końcu ich spojrzenia się skrzyżowały Frost uśmiechnął się do niej szeroko i pomachał ręką. Arleen wzruszyła jedynie ramionami uciekając wzrokiem na bok. Naprawdę nie interesowało jej teraz poznawanie rodziny Justina, a już szczególnie kogoś, kto wyglądał tak podejrzanie.
Minęła bardzo krótka chwila, kiedy usłyszała zbliżające się kroki, aż w końcu ktoś zasłonił jej słońce.
- Cześć - powiedział Frost. Usta mu drżały, przez moment się uśmiechał, a po chwili jego kąciki ust opadały. - Wiem, że dziwacznie się zachowuję, ale... - urwał na moment sięgając do kieszeni. Wyciągnął z jej dna mały niepozorny woreczek. Ułożył go na dłoni, którą następnie przysunął w jej stronę. Arleen nie była głupia. Od razu zrozumiała, że to co znajduje się w środku to nie proszek do pieczenia czy mąka. Frost chciał się podzielić swoją działką.
- To mi pomaga, moja biała dama - wyjaśnił i znowu się uśmiechnął. Otworzył woreczek jednym ruchem - Jeśli coś cię dręczy to szybko o tym zapomnisz - powiedział i bardzo ostrożnie wysypał cieniutką warstwę proszku na wierzchu dłoni, a potem oddał resztę Arleen, która nie wiedzieć czemu od razu złapała za narkotyk. - Spróbuj - zachęcił, a potem  zatkał jedną dziurkę nosa, żeby tą drugą wciągnąć kokainę i nie zmarnować nawet najdrobniejszego okruszka.
Arleen wielokrotnie czytała broszury mówiące o szkodliwości zażywania narkotyków. Oglądała filmy, czytała książki, ale to zupełnie inne uczucie kiedy ma się coś takiego przed sobą. Była ciekawa jak wygląda świat po zażyciu czegoś takiego. Zastanawiało ją czy to prawda, że ludzie mają urojenia i robią dziwne rzeczy. Czy może wszystko to co opisują w gazetach jest tylko wymysłem? Przeciągnęła palcem prawej dłoni po wewnętrznej stronie ust, a potem wsunęła go do woreczka. Spojrzała jeszcze raz na Frosta, który wciąż pociągał nosem dociskając jego płatki. Wcale nie wyglądał na szczęśliwszego niż wcześniej.
- Ani się waż! - zagrzmiał Justin, który nagle pojawił się przy nich. Arleen poczuła zimny dreszcz, który przeszedł wzdłuż jej kręgosłupa. Wcale nie zamierzała tego próbować, ewentualnie dotknąć koniuszkiem języka i nic więcej. To w jaki sposób zachowywał się Frost wcale jej nie zachęciło, ale oczywiście szatyn o tym nie wiedział. Chwycił mocno za jej nadgarstek nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że pod wpływem jego uścisku spomiędzy ust Arleen uciekło jęknięcie. Wstrzymując oddech spojrzała na Justina, który był cały czerwony na twarzy ze złości. Na jego szyi i rękach widać było grube żyły, które wyglądały tak jakby miały wybuchnąć.
- Frost! Zwariowałeś? - zapytał patrząc ostro na chłopaka, który odebrał swój woreczek i wcisnął go z powrotem do kieszeni. Wywrócił oczami.
- Jeeezu - przeciągnął znudzonym głosem. - Popatrz na nią, jest taka zdołowana. Chciałem, żeby poczuła się lepiej. Mi to zawsze pomaga.
- Jak możesz być tak głupi?!
- Uważaj do kogo mówisz gówniarzu - odparł Frost denerwując się. - Gdyby nie ty i cały ten syf, w który zostałem wciągnięty byłbym pewnie czysty, miałbym może cholerną żonę i dziecko! - splunął i gwałtownie przybliżył się do Justina. Arleen wciąż wstrzymywała oddech patrząc na nich z przerażeniem. Wiedziała, że kokaina wciągana nosem niemal natychmiast wnika do organizmu i wcale nie musi powodować pozytywnych emocji u osoby, która ją spożyła. Chciała, by Justin ją puścił. Miała zamiar jak najszybciej od nich uciec, ale ten oczywiście cały czas mocno ją trzymał i nie zamierzał pozwolić, by przypadkiem się wyślizgnęła. Była pewna, że Frost zaraz przywali Justinowi. Nie chciała być świadkiem ich bijatyki, nie chciała tego oglądać. Chłopak podszedł jeszcze bliżej, ich klatki piersiowe niemal się stykały. I wtedy niespodziewanie brat Justina chwycił za jej dłoń, a ona szarpnęła do tyłu znowu próbując uciec. Bała się.
- Puść ją - syknął szatyn, ale Frost niczym się nie przejmując oblizał tylko swoje usta, a potem przyciągnął do nich palec wskazujący, którego opuszek był cały w jego ukochanej białej damie. Arleen odsunęła się jeszcze bardziej do tyłu wykrzywiając twarz w grymasie i obrzydzeniu. Żaden z chłopaków jednak dalej nie dał jej możliwości, by cofnęła rękę. Mogła tylko patrzeć jak białe drobinki przyklejają się do obślinionych ust Frosta.
- Reszta dla ciebie - powiedział, kiedy zebrał to co się tylko dało. Oblizał wargi i odwrócił się na pięcie odchodząc szybkim krokiem.
Arleen od razu zerknęła na swoją rękę, kiedy w końcu uwolniła się spod uścisku chłopaków. Mogła rozmyślać o tym jak Justin jest na nią zły i jak bardzo kręci głową z dezaprobatą niezadowolony z tego co widział, ale zamiast tego myślała tylko o ślinie Frosta na swojej dłoni i o tym jak się jej pozbyć.
- Nie będę prosił, żebyś coś powiedziała - zaczął Justin, - ale błagam Piegusko. Nie bierz tego, nawet dla zabawy. Mój brat jest uzależniony, nie chcę, żebyś skończyła tak jak on, albo gorzej.
Zaskoczona tym, że nie krzyczy podniosła głowę i spojrzała na niego marszcząc brwi. Szatyn wciąż był lekko czerwony na twarzy i gdyby się teraz zaciął prawdopodobnie wykrwawiłby się na śmierć, bo jego żyły wciąż znajdowały się na wierzchu, ale oprócz tego wydawał się być spokojny, a co dziwniejsze - wyrozumiały. Uśmiechnął się lekko, a potem pocałował ją w czoło. Odsunął się do tyłu, a ona od razu chwyciła jego koszulkę i zaczęła wycierać w nią swoją prawą dłoń z ustami wygiętymi w grymasie.
- Chodź do domu wariatko - zaśmiał się na głos. - Umyjesz ręce i może zrobimy coś do jedzenia? Co ty na to? Kiwnij głową jeśli się zgadzasz - zasugerował nieśmiało. Arleen nie mogła nic na to poradzić. Wciąż nie umiała wykrztusić słowa, ale to ciepło, które rozlewało się w jej duszy za każdym razem, kiedy Justin zachowywał się w ten sposób było jak najlepsze lekarstwo na jej zbolałą duszę. Może lek na smutek to drugi człowiek, który nawet kiedy tracisz zmysły wciąż jest przy tobie?

*

Justin naciągnął rękaw swojej koszuli flanelowej do góry, a potem chwycił za brudną koszulkę, która nie była już tylko ubrudzona smarem, ale i ohydną śliną jego starszego brata. Uśmiechnął się głupkowato pod nosem idąc w stronę łazienki. Teraz cała ta sytuacja wydawała mu się całkiem zabawna, bo nigdy wcześniej nie widział, aż tak zniesmaczonej Pieguski, ale wtedy, gdy zobaczył jak podchodzi do niej Frost wcale nie było mu do śmiechu. Od razu wiedział o co chodzi i wszystko natychmiast w nim zawrzało. Był wdzięczny za to, że Ryan poszedł po klucz, którego nie zabrali za sobą, bo inaczej na pewno, by go próbował powstrzymać. Ciśnienie już dawno nie skoczyło mu tak wysoko jak w tamtej chwili. Więc jakim cudem potrafił zachować spokój, kiedy do niej mówił? Może po prostu podświadomie wiedział, że jeśli zacznie po niej krzyczeć i zachowywać się jak ci irytujący ludzie, którzy "zawsze wiedzą lepiej" zrazi ją do siebie jeszcze bardziej? Ważniejsze było to, że nie wzięła tego świństwa.
Wrócił na dół. Arleen siedziała przy stole przebierając nogami, zanurzała łyżeczkę w zupie mlecznej topiąc płatki czekoladowe. Podpierała głowę na ręce jedząc wszystko bardzo powoli, oblizała usta i spojrzała na Justina.
- Smacznego - powiedział. - Przepraszam, że nie ma porządnego obiadu, ale nikt nie był na zakupach i...
Arleen wzruszyła ramionami z obojętnością i wsunęła do ust łyżeczkę z jedzeniem. Rozgryzła czekoladowe płatki i popiła je mlekiem. Tak naprawdę niezbyt interesowało ją to co je czy pije. Wciąż była zmęczona i nadal po prostu chciała przytulić się do poduszki i zasnąć bez obaw, że przyśni się jej Jett.
Justin usiadł obok niej, a następnie sięgnął po pudełko i nasypał sobie płatków śniadaniowych prosto do ust i zaczął je głośno miażdżyć zębami.  Nie wiedział co było w niej takiego interesującego, co odpychało i przyciągało go do niej jednocześnie, ale nagle uświadomił sobie, że nie miałby nic przeciwko temu, by zabrać ją z tego miejsca i odjechać w nieznane. Zerknął na nią kiedy poczuł na sobie ciekawskie spojrzenie. Duże zielone oczy wpatrywały się w niego z zainteresowaniem. Arleen dotknęła miejsca na czole, w które szatyn wcześniej ją pocałował i uśmiechnęła się do niego. Lekko, niemal niewidocznie, a potem ponownie zatopiła łyżkę w swoim jedzeniu. Nie wiedział co to znaczy, ale samo to, że jej twarz na ułamek sekundy nie wyrażała zupełnej pustki i smutku ucieszyło go. Nawet jeśli tylko udawała.
- Ej ludzie! - krzyknął Ryan gdzieś z głębi domu. - Mamy gościa!
Chwilę później wszedł do jadalni prowadząc przed sobą Evana. Trzymał ręce na jego ramionach poruszając się jak robot. Chłopiec trzymał w rękach jakąś grę i podskakiwał wesoło.
- Zagrasz ze mną? - zapytał zwracając się do Arleen. Szatynka nawet się nie zastanowiła, odłożyła łyżkę do miski. Wstała odsuwając krzesło do tyłu. Wzięła swoją miskę i skinęła głową. Zanim wyszła z Evanem odstawiła naczynie do zlewu, a potem zabrała dzbanek z wodą i dwie szklanki. Justin siedział z uchylonymi ustami przyglądając się jej z zaciekawieniem. Żeby grać z kimś w jakąś grę trzeba mówić, więc czy to oznaczało, że będzie rozmawiała z Evanem? Odprowadził ich wzrokiem, a potem przechylił głowę na bok.
- Zaprosiłeś go?
- Tak.
- Dlaczego?
- Przecież Arleen go uwielbia - odparł. - Pomyślałem, że może jak spędzi z nim trochę czasu to wszystko wróci do normy? W sumie sam nie wiem, sorry kiepski ze mnie psycholog - dodał wzruszając ramionami. Wsunął dłonie do kieszeni spodni i przeciągnął czubkiem buta po podłodze. - Teraz masz czas na to, żeby pogadać z Frostem.
Od sytuacji na zewnątrz minęło już prawie czterdzieści minut, więc jego brat powinien być już przytomny i zdolny do normalnej rozmowy. Szatyn wiedział, że nie skończył jeszcze swojej roboty w Lansing, ale nie miał serca, by zostawić Arleen. Jedynym rozwiązaniem było wysłanie Frosta do domu w towarzystwie Ryana, albo innego chłopaka.
- Jest w pokoju Thomasa. Idziemy?
- Tak, tylko muszę coś zabrać - powiedział Justin.
Weszli na piętro i nie siląc się na uprzejmość wtargnęli do pokoju. Frost siedział po turecku przed oknem. Bujał się do przodu i tyłu wpatrując się w szybę. Pociągał nerwowo nosem, jakby miał katar.
- Jutro mnie tu nie będzie - warknął odwracając się do nich. - Nie wiem po co tutaj przyjechałem - dodał kręcąc głową.
- Przestań się mazgaić - odpowiedział szatyn. - Jesteś kretynem, nienawidzę cię, ale dalej jesteś moim bratem.
Frost przewrócił oczami i zacisnął dłonie na swojej kieszeni. Nerwowo obgryzał naskórek ze swoich warg.
- Potrzebna mi podwózka.
- Colin z tobą pojedzie, ale jest kilka rzeczy, które musimy jeszcze obgadać. Dasz radę mnie posłuchać przez dziesięć minut bez wciągania tego gówna?
- A mogę wcierać?
Justin zignorował głupią uwagę i zaczął wyjaśniać Frostowi o co mu chodzi i czego od niego potrzebuje. Zabrało to trochę więcej czasu niż się spodziewał, ale musiał mieć pewność, że jego brat wszystko zrozumie. W dodatku czasami miał problem z doborem odpowiednich słów. Nienawidził tego, że całe jego życie zamieniło się w wielką tajemnicę, ale nie miał innego wyjścia. Wszystko co robił było dla dobra innych, swojego i Arleen.
- A to? - zapytał Frost patrząc na ręce Justina. Chłopak przez cały czas trzymał w dłoni kopertę, wymiętą i zniszczoną, ale nie był pewien co z nią zrobić. Wiedział, że powinien pokazać list od Willa i wyjaśnić wszystko Arleen, wtedy łatwiej byłoby jej to wszystko zrozumieć, ale też strasznie bał się tego co się stanie, kiedy dostanie go w swoje ręce. Więc może najlepszym rozwiązaniem było to, by Frost zabrał go za sobą. Wtedy Pieguska nie miałaby żadnej możliwości, by poznać jego treść.
- Nie wiem co z tym zrobić - westchnął. - To od mojego kumpla.
- Piszecie do siebie romantyczne listy?
Justin wzniósł oczy ku górze i wyciągnął rękę do Frosta. Uścisnął ją, ale nie podał mu koperty. Chyba nie ufał nikomu na tyle, by przekazać mu tak ważne źródło informacji.
Godzinę później Justin siedział z nogami założonymi na stole. Stukał w ekran swojego telefonu grając w jakąś głupią gierkę, kiedy usłyszał dźwięk tłuczonego szkła. Gwałtownie podniósł się ze swojego miejsca rozglądając się na boki. Próbował zachować spokój, ale każdy taki dźwięk przyprawiał go teraz o podniesione ciśnienie. Trudno było nie krzyknąć czy rzucić się biegiem w stronę salonu. Odłożył telefon i szybko przeszedł do salonu. Stanął w progu klepiąc nerwowo dłonią swoje własne udo.
Najpierw zobaczył Arleen, która wpatrywała się w Evana. Klęczała wśród odłamków szkła, które były pozostałością po dzbanku.
- Co się stało? - zapytał, ale nikt mu nie odpowiedział. Młody stał nad Arleen z załzawionymi oczami, a ona wierzchem trzęsących rąk odsunęła na bok szkło. Zupełnie nie pomyślała o tym, że robiąc coś takiego może zrobić sobie krzywdę. Po jej policzkach płynęły łzy. Załkała na głos pierwszy raz odkąd wróciła do domu, a Justin poczuł nieprzyjemny uścisk w żołądku.
- Uważaj na szkło - wyszeptał jedynie patrząc w osłupieniu na całą tą scenę, ale oni go nie słuchali. Arleen oplotła ciało chłopca rękoma mocno przytulając go do siebie. Wyszeptała coś niezrozumiałego odchylając się do tyłu. Płakała jak małe dziecko. Justin oparł się o framugę drzwi patrząc to na małego blondyna, to na Pieguskę. Ta znowu przytuliła chłopaka pociągając nosem. Bez słowa wstała i niemal wybiegła z salonu nie dając szansy Justinowi, by ją zatrzymał. Cokolwiek się stało Ryan miał rację, Evan pomógł Arleen uwolnić jakąś część jej smutku i żalu. I chociaż widok zapłakanej szatynki przyprawiał Biebera o ból żołądka gdzieś w głębi serca cieszył się, że w końcu coś zaczęło się dziać. Miał serdecznie dość jej milczenia.
- Evan? Powiesz mi co się stało? - zapytał podchodząc bliżej. Przyklęknął w tym samym miejscu, w którym chwilę temu znajdowała się dziewczyna. Łzy błyszczały w jego dziecięcych, niewinnych oczach, które ciągle pocierał piąstkami nie chcąc się rozpłakać.
- Czy Arleen mnie nie lubi? - zapytał Evan płaczliwie. Justin uniósł do góry brwi. Nie spodziewał się takiego pytania. Pokręcił energicznie głową.
- Co? Zwariowałeś Młody? Powiedz mi co się stało, tylko spokojnie.
Evan nabrał powietrza do ust i jeszcze mocniej zaczął pocierać oczy.
- Graliśmy w grę - wyjaśnił wskazując dłonią na planszę do gry w Chińczyka. - Zdradziłem jej sekret, a ona zaśmiała się i myślałem, że mi nie wierzy. Ale wtedy upuściła dzbanek i zaczęła strasznie płakać. To moja wina? - zapytał smutno. - Ona mnie nie lubi Justin?
- Zgłupiałeś Młody czy jak? - odpowiedział szatyn uśmiechając się. Rozczochrał włosy Evana dłonią. - Arleen jest teraz bardzo smutna i często płacze - powiedział. - To nie ma nic wspólnego z tobą, przecież ona cię uwielbia.
- Dlaczego jest smutna?
- Tęskni za swoim bratem. Powiesz mi co to za sekret? - zapytał przechylając na bok głowę. Patrzył z zainteresowaniem i rosnącą ciekawością na Evana, ale on zaprzeczył kręcąc dłonią przed twarzą szatyna.
- To tajemnica. Nie mogę powiedzieć.
- Oho, więc Arleen awansowała i wolisz ją zamiast mnie? Czy chodzi o jakąś ładną dziewczynę?
- Ona rozumie - oznajmił Evan zagadkowym tonem.
- Co rozumie?
Blondynek wzruszył ramionami i starł jedną pojedynczą łzę, która uciekła z jego oka.
- Gry i bajki, lubi ze mną rozmawiać.
- Ja też lubię z tobą rozmawiać! - powiedział energicznie Justin. - Ale dobra, jak będziesz chciał to pamiętaj, że mi też możesz zdradzić swój sekret.

*

Piorun przeciął ciemne niebo, a po chwili po całej okolicy rozniósł się głośny grzmot. Justin nie potrafił zasnąć chociaż czuł się zmęczony. Leżał na plecach, na swoim łóżku wpatrując się w sufit i wsłuchując się w bębniący o parapet deszcz. Myślał o liście, o tym co mógł powiedzieć Evan i dlaczego to tak bardzo wpłynęło na Arleen. Westchnął cicho i poprawił się na poduszce, którą spłaszczył plecami.
- Śpisz? - zapytała szeptem. Justin, aż wzdrygnął się, gdy zorientował się, że nie jest sam w swoim pokoju chociaż wcale się nie wystraszył. Dźwignął się na łokciach i przechylił na bok głowę widząc, że w progu stoi Arleen. Już prawie zapomniał jak brzmi jej głos. Miała na sobie ogromną koszulkę, a na nogach jak zwykle krótkie szorty. Zagryzła usta przesuwając dłonią po brzuchu. Plama światła przeszła przez cały pokój powodując, że dziewczyna zatrzęsła się jeszcze zanim rozległ się głośny huk. Justin bez problemu dostrzegł jak zaciska oczy i krzywi się słysząc kolejny grzmot.
- Nie śpię - odpowiedział w końcu niepewnym głosem. - Wszystko w porządku?
- Oh, tak... ja tylko... no wiesz... - jąkała się nie wiedząc co powiedzieć. Westchnęła ciężko i przeciągnęła dłonią po swoim czole. Kolejny dużo głośniejszy grzmot i jej reakcja sprawiły, że do Justina natychmiast dotarło o co chodziło. Chwycił za brzeg kołdry i odsunął się na bok, a następnie klepnął dłonią w puste miejsce.
- Chodź - powiedział. Nie musiał powtarzać. Usłyszał tupot bosych stóp, a potem poczuł, że łóżko po jego prawej stronie lekko ugina się pod jej ciężarem. Położyła się twarzą zwróconą do niego z jedną dłonią pod głową. Chwycił ponownie za kołdrę i porzucił ją do góry okrywając jej drobne ciało. Wstrzymał przy tym nieświadomie oddech. Serce w jego klatce piersiowej biło tak szybko jak nigdy wcześniej. Chciał ją teraz tylko chronić, zamknąć w swoich ramionach, pogładzić po plecach i spić cały ten smutek z jej ust. Tylko jak? Nikt nigdy nie nauczył go jak dotyka się takie dziewczyny, zmęczone życiem, smutne i autodestrukcyjne. Arleen poruszyła się niespokojnie, kiedy ponownie błysnęło.
- To tylko burza - wyszeptał Justin tak cicho, że ledwie usłyszał swój własny głos.
- Wiem - odpowiedziała. Patrzyła na niego dużymi oczami z przygryzionymi ustami. Przylgnęła do poduszki jeszcze bardziej. - Wszystko jest teraz takie... straszne - dodała łamiącym się głosem. Gorące łzy wypłynęły spod jej powiek skapując na materiał poduszki.
Justin naprawdę cieszył się, że zaczęła mówić, ale chyba wolał nie wiedzieć jak bardzo się boi. Przecież wręcz wprost oznajmiła mu, że jest przerażona wszystkim. Chciał otrzeć jej mokrą skórę, zatopić palce w miękkich włosach i uspokoić. Ale nie potrafił tego zrobić, nie potrafił jej dotknąć, bo sam bał się, że jeśli to zrobi - ona ucieknie.
- Naprawimy to wszystko.
- Nie. Masz swoje życie, a ja jak idiotka weszłam w nie i wszystko tylko psuję - westchnęła zaciskając oczy, otarła policzki wierzchem dłoni. - Nie słyszałeś o tym, że próba poskładania kogoś kto jest zniszczony zawsze źle się kończy? Ich drobne kawałeczki zawsze ranią dłonie.
- Mam dużo plastrów.
Uśmiechnęła się pod nosem. Poczuł jak jej drobna dłoń wplata się w jego palce. Chwyciła go lekko, a on odwrócił się w jej stronę zaskoczony jej gestem. Uścisnął jej palce, a potem dźwignął się wyżej tylko po to, by przyjrzeć się jej twarzy. Jego palce drżały, kiedy delikatnie, niemal niewyczuwalnie przesunął po śladzie przypominającym mały trójkąt na jej policzku.
- Arleen nie zrozum mnie źle, dobra? - zaczął niepewnie. Szatynka czuła, że jej serce przyśpiesza bicia, a gdzieś w brzuchu coś przyjemnie łaskocze jej wnętrzności.
- Okej - odpowiedziała niemal szeptem. Justin zacisnął usta w prostą linię, opuszkami palców  niepewnie sunął dalej po jej twarzy. Obrysował podbródek, nos, czoło, a nawet usta. To na nich skupił się najbardziej, bardzo delikatnie przesuwał po nich lekko łaskocząc dziewczynę.
- Czasami gdy mówisz - powiedział, - mam wrażenie, że wewnątrz ciebie jest tego wszystkiego za dużo.  Rozumiesz? Jakbyś nie mogła się tego pozbyć, tych wszystkich emocji. Jakbyś... eksplodowała od środka i boję się, że kiedyś wybuchniesz.
- Jak wybuchnę nie będzie odwrotu, zabiorę ze sobą każdego, kto będzie w pobliżu - odpowiedziała. - Więc jeśli chcesz zmienić zdanie to... musisz mi powiedzieć. Zawsze jest jakiś wybór.
- A ja zawsze wybiorę ciebie.
Arleen poczuła jak jego kciuk ściera kolejną słoną łzę z jej skroni. Nic nie odpowiedziała, nie wiedziała co mogłaby mu teraz powiedzieć. Wzruszenie mocno chwyciło ją za gardło, a każdy najmniejszy motyl w jej brzuchu szalał łaskocząc ją od wewnątrz. Nikt nigdy się tak nią nie przejmował, nawet Blade nie był taki ostrożny w jej towarzystwie. Leżeli dalej obok siebie ze splecionymi palcami i żadne z nich nie musiało nic mówić. Wiedzieli i to ich przerażało najbardziej.

*

Przeszedł nerwowo przez pokój zerkając na śpiącą nastolatkę. Przespał całą noc, u jej boku nie miał problemu z zaśnięciem, ale teraz, kiedy w końcu się obudził uderzyła go rzeczywistość. Arleen powinna przeczytać list, powinna wiedzieć zanim powiedział jej te wszystkie znaczące rzeczy. Przeszedł po raz jedenasty wzdłuż pokoju obracając w rękach kawałek tak cennej kartki. Zatrzymał się przed łóżkiem i znowu na nią zerknął.
- Powinna wiedzieć - wyszeptał do siebie potakując głową. Rozłożył pomięty papier i jeszcze raz spojrzał na treść, którą znał już na pamięć. Wyciągnął lewą dłoń z kieszeni spodni wiedząc, że to co robi jest jedynym dobrym wyjściem. Chwilę później krawędź listu pochłonął płomień ognia pochodzący z zapalniczki. Justin wiedział, że kiedyś tego pożałuje, ale zamierzał zabrać wszystkie tajemnice ze sobą do grobu. Bez względu na cenę.

* * *



proszę podpisujcie się  komentarzach! :) 
#DIABELSKADUSZA

Nic nie powiem, bo i tak mnie nie słuchacie. Rozdział normalnie dodałabym za tydzień, ale dzisiaj są moje urodziny, więc pomyślałam, że zrobię sama sobie prezent lol. A tym, którzy słuchają, którzy komentują, piszą do mnie i polecają Diabelską Duszę bardzo dziękuję. Kocham Was najmocniej.

106 komentarzy:

  1. Kurcze, cudowny rozdział ! Zresztą jak cały blog...12 rozdziałów czytałam do 2 w nocy nie mogac przestać..wciąga niesamowicie! Lubię jak akcja rozwija się powoli i czujesz ten dreszczyk emocji nie wiedząc co będzie dalej :D

    Byłam przekonana że Justin da Arleen list !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. laska wszystkiego najlepszego *rozdzial skomentuje popoludniu* zycze ci duzo kasy ,zdrowia ,szczescia,weny i spelnienia marzen

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe co to za tajemnica jezu ale jestem ciekawa jxlwbxkanx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!
    Wszystkiego najlepszego dużo zdrowia przede wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O Boze! Jestem w szoku i tak naprawde nie jestem w stanie nic powiedziec na temat rozdzialu. Z reszta mam tak za kazdym razem xd Chyba stracilam mowe xd Jak zwykle genialny. Nawet nie wiesz jak ci zazdroszcze talentu :)
    Poza tym wszystkiego najlepszego xx

    OdpowiedzUsuń
  7. jak zawsze świetny rozdział, ciągle jest tak tajemniczo i ciekawie... nie mogę się doczekać aż dowiemy się czegoś więcej! czekam na następny i WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KOCHANA!

    @bizztario

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG... Każdego dnia myślałam kiedy będzie rozdział i jak potoczą sie dalej ich losy, a tak serio to codziennie...Kocham twoje opowiadanie *-* Jest CUDNE I GENIALNE... I ten rozdział jest niesamowity <3 Sto lat :D Boszz, kiedy będzie następny... hihi... nie doczekam się ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. jaki cudowny boze, wszystkiego najlepszego!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg, omg jak on mógł spalić ten list?! No błagam noo. Ale i tak myślę, że powie Arleen co w nim było. Szczerze mówiąc to liczyłam na jakiegoś przytulaska czy coś, gdy leżeli na tym łóżku, ale trzymanie się za ręce też było słodkie :) W ogóle Justin jest dla niej taki słodki *.* No, a postać Arleen to totalne mistrzostwo, żadna tam Kelsey, Srelsey nie dorasta jej nawet do pięt! Kocham, kocham to opowiadanie *.*

    @karolinaaxde

    OdpowiedzUsuń
  11. cudowny ♥ @yellowraincoatv

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkiego Najlepszego Księżniczko! Zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń!
    Rozdział jest cudowny hxkvifhdbdkdos
    @PALVMCCANN

    OdpowiedzUsuń
  13. O BOŻE ! CUDOWNY, NAJLEPSZY ROZDZIAŁ.
    Końcówka genialna, tak się cieszę, że zbliżyli się tak do siebie. <3
    Czekam na pocałunek ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ok – teraz rozdział ;P Uwielbiam kiedy Justin myśli, tzn. zastanawia się co jest Arleen, dlaczego tak się zachowuje itd. To takie… fajne? Może trochę dziwne, że mi się to podoba, ale to dlatego, że wtedy widać jak ona go obchodzi i to jest takie kochane! Co do Ryana: „- Wygląda strasznie - oznajmił po chwili. - Moglibyśmy ją postawić na środku pola kukurydzianego. Świetnie zastąpiłaby strach na wróble.” Serio!? Naprawdę Ryan? Sama bym go z chęcią trzepnęła, więc dobrze, że przynajmniej Justin to zrobił… chociaż nie powiem – żart udany ;P Nienawidzę czytać o uczuciach Arleen. To znaczy uwielbiam, ale zawsze jest mi tak strasznie smutno kiedy pomyślę sobie co ona musi przeżywać :c DD jest tylko (i aż) ff, ale czasem jak sobie uświadomię, że na świecie są osoby które mają zbliżoną sytuację co Arleen to chcę mi się płakać  W tym rozdziale Frost odegrał znaczącą rolę ;> Szczerze to nie mogę przestać się zastanawiać co by było gdyby Justin nie zobaczył jak jego brat podchodzi do Arleen, a ona jednak wzięła by narkotyki… Na pewno byłoby ciekawie ;d Ale dobrze, że ich nie wzięła. Ty chyba sobie nie zdajesz sprawy co ja przeżywam jak czytam coś w stylu : „Uśmiechnął się lekko, a potem pocałował ją w czoło.” Znasz to uczucie kiedy coś delikatnie rozrywa cię od środka? To prawie jak motylki w brzuchu, ale nie do końca. To ten moment kiedy nie możesz powstrzymać się od uśmiechu i cichego „awww”… właśnie to zawsze towarzyszy mi kiedy czytam takie sceny i kocham to ♥ … Przez ciebie będę gruba! Poważnie! I to tylko przez to, że w tym swoim idealnie niesamowitym fanfiction, a konkretnie w niemniej idealnym i niesamowitym rozdziale 14 napisałaś p ł a t k i c z e k o l a d o w e . UWIELBIAM płatki czekoladowe! I właśnie przez to, o godzinie 00:15 musiałam zejść do kuchni, wziąć nesquiki i wrócić na górę czytać rozdział. Ale nieważne xD Evan jest cudowny! Chociaż zrobiło mi się go strasznie szkoda kiedy spytał Justina czy Arleen go nie lubi :ccc No i oczywiście się zastanawiam co za sekret wyznał on dziewczynie ^^ No, ale po tej scenie przyszedł czas na kolejną , która swoją drogą jest chyba moją nową ulubioną sceną między Justinem, a Arleen :D Już samo „Naprawimy to wszystko.” i „Mam dużo plastrów.” Sprawiło, że się rozpłynęłam, a „Ja zawsze wybiorę ciebie.” Po prostu… *.* Chociaż szczerze powiedziawszy nieco niepokoi mnie, że Justin nie wie jak się z nią obchodzić, ale wierzę, że jeszcze się dowie ;P No i ostatni fragment. Jak on do cholery mógł spalić ten list!? Pociesza mnie jedynie fakt, że zna jego treść na pamięć, ale i tak… Nie spodziewałam się. Naprawdę, kiedy powiedział, że ona powinna wiedzieć już myślałam, że jej go pokaże albo zostawi, żeby sama go znalazła… nie wiem, cokolwiek, ale w życiu nie sądziłam, że go spali. Mam nadzieję, że Arleen i tak się dowie. Musi się dowiedzieć.
    No, a tak poza tym to wszystkiego najlepszego! Zdrowia (teraz ci się przyda) , szczęścia, spełnienia marzeń… no wszystkiego! Żebyś zawsze miała duuużo weny do pisania swoich cudownych opowiadań, żeby twoi czytelnicy nigdy cię nie opuścili, żeby ilość komentarzy pod tym rozdziałem była chociaż ¾ ilości czytelników ;P I żebyś kiedyś wydała DD(tak, wiem, że z tym może być ciężko :/) , żeby powstał z niej film (oczywiście z Kayą w roli głownej ;)), żebyś kiedyś chociaż spotkała Kayę, Justina, Sangstera i kogo tam jeszcze chcesz xD btw kiedy zobaczyłam tweeta o Justiance (swoją drogą przekaż swojej mamie gratulacje – genialne ;D) to zaczęłam się zastanawiać czy istnieje pairing Justina i Arleen? Bo jak nie to musi zaistnieć ;D Jarleen? Austin? xD Jeszcze raz wszystkiego naj naj naj! Kocham ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza część komentarza to było:
      Po pierwsze to jestem ci tak niesamowicie wdzięczna, że dodałaś ten rozdział dzisiaj! Jak zobaczyłam na tt „Nowy rozdział jutro około 14-15” to prawie oszalałam ze szczęścia, a kiedy później napisałaś „Mała zmiana, rozdział dodam zaraz po północy” to już w ogóle ;D… :D:D:D!
      Nie wiem czemu się skasowało :c

      Usuń
  15. Jejku, rozdział cudowny, ostatnia scena była słodka :) Ciesze sie, że Arleen odezwała sie wreszcie i że zbliżyła sie do Justina. Życzę Wszystkiego Najlepszego Misia! Mam nadzieje, że spędzisz ten dzień jak najlepiej, w otoczeniu ludzi których kochasz. Życzę Ci duuuużo prezentów i weny do pisania oczywiście! Niech właśnie pisanie sprawia Ci przyjemność i żebyś nigdy nie musiała robić tego z przymusu. Dużo zdrówka i szczęścia Skarbie
    @_KidrauhlsBack_ ❤

    OdpowiedzUsuń
  16. W końcu zaczęła mówić! Cieszę się z przedostatniej sceny tego rozdziału. Cieszę się, że Justin i Arleen są coraz bliżej i, że on chce jej pomóc pozbierać się po tym wszystkim, co ją spotkało. Nie wierzę w to, przez co ona musiała przejść. Boję się tylko, że to wszystko, o czym nie powiedziała doktorowi, będzie miało swoje konsekwencje w jej zdrowiu w przyszłości. Na początku myślałam, że Frost naprawdę namówi ją na dragi. To, co zrobił obrzydziło mnie odrobinę, ale ludzie różnie się zachowują przecież. Co do Evana, ciekawi mnie co to za tajemnica, którą poznała Arleen. Może to coś związane z Justinem i dlatego przyszła do niego w nocy? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Przejdźmy może do ostatniej sceny... Dlaczego on spalił ten list?! Dlaczego tak bardzo próbuje skryć wszystko, co go męczy, zamiast podzielić się z kimś tymi tajemnicami? Podobnie jak Arleen ze swoimi, może sobie nie poradzić. Oboje mogą mieć z tym problem przecież. Niech spędzą w końcu troszkę czasu razem. Chciałabym ich sytuację, ich moment, gdzie zbliżą się jeszcze bardziej.

    www.collision-fanfiction.blogspot.com

    TT: @TinyDrug

    Bardzo proszę o głosy: http://sonda.hanzo.pl/sondy,241637,P804.html

    OdpowiedzUsuń
  17. NAJLEPSZEGO :D
    Rozdzial cudo i czekam na nexta ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. @biebspurplestar14 marca 2015 18:21

    Po pierwsze: Sto lat kochana!!
    Po drugie: Matko, ten rozdział jest genialny. Muszę przyznać że czytam masę ff i wszystkie są słodkie itd. ale oczywiście nie odbędzie się bez scen z seksem, a to opowiadanie... Jeszcze nigdy nie czytałam czegoś takiego! Przekazujesz tyle uczuć ile oni do siebie czują poprzez tak oryginalną fabułę i taki dobór słów! Jest to chyba najbardziej uczuciowy, piękny i romantyczny rozdział ze wszystkich jakie do tej pory napisałaś i na to czekałam! To jak opisałaś tą scenę podczas burzy jest magiczne. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału! 😍

    OdpowiedzUsuń
  19. w końcu Arleen mówi ! podziwiam cie dziewczyno za talent w pisaniu :) @believe19945

    OdpowiedzUsuń
  20. a i jeszcze jedno, wystkiego najlepszego ! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. GENIALNE! Brak słów po prostu. Jesteś świetna <333

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten rozdział jest taki asjdkalnsisklaljduhsis. Po prostu nie da się go opisać słowami. I kolejny skończył się tak tajemniczo. Nie mogę się doczekać dalszego rozwoju relacji pomiędzy Arleen i Justinem. A tak poza wspaniałością rozdziału, życzę Ci WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, duuuużo miłości, szczęścia, weny i spełnienia wszystkich marzeń! :D @newyorkismy

    OdpowiedzUsuń
  23. To wszystkiego najlepszego!
    Rozdział jest FANTASTYCZNY! Strasznie interesuje mnie co było w tym liście..

    OdpowiedzUsuń
  24. Wszystkiego Najlepszego! <3 Rozdział jest boooski boże chcę kolejny, mało wytrzymuje kiedy nic nie dodajesz. Po prostu uwielbiam to opowiadanie i zawsze mam je w ulubionych i codziennie wchodzę sprawdzić czy czegoś nie dodałaś haha :D Pisz dalej! Czekam ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Zajebisty rozdzial❤ wszystkiego najlepszego ❤

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham to ff. Kocham ten rozdzial. Kocham jak piszesz. Czekam na next z niecierpliwością i wszystkiego najlepszego ����

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam napisany bardzo długi rozdział, ale że się usunął to napiszę wszystko w skrócie, bo mi się już nie chce rozpisywać;
    Sto lat! Weny i zdrowia xx
    Rozdział tajemniczy, podoba mi się
    Uważam, że to jeden z najlepszych Twoich rozdziałów, oby tak dalej, poprawiłaś się w pisaniu!
    Justin i Arleen są słodcy na swój magiczny, inny sposób.
    @luvbiebsandmint

    OdpowiedzUsuń
  28. Justin jest w tym rozdziale taki kochany <3 Kocham go takiego :)))
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział! Już się obawiałam, że nie będzie nic mówić przez jeszcze jakiś czas, ale na szczęście nie. Jestem cały czas ciekawa co było w tym liście od Willa, ale za szybko to ja się nie dowiem jak spalił tą paczkę eh. Mam nadzieję, że Arleen niedługo powie Justinowi co się wydarzyło, bo jestem bardzo ciekawa jego reakcji na to.
    Z niecierpliwością czekam na następny. :) xx
    A tak poza tym, trochę spóźnione, ale... wszystkiego najlepszego skarbie! Dużo szczęścia, radości, uśmiechu na twarzy, spełnienia marzeń i wszystkiego czego sobie tylko zażyczysz. :) /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny rozdział : ) całe szczęście że Arleen mówi :D

    OdpowiedzUsuń
  31. ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤ przepraszam, że nic sensowniejszego nie napiszę, ale po prostu nie potrafię :/ W każdym razie-kocham ❤

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniały rozdział <3 Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale wcześniej nie miałam kiedy nawet przeczytać :( rozdział jest cudowny bardzo się cieszę że tak szybko go dodałaś :) i przy okazji wszystkiego najlepszego! <3 spóźnione, ale nieważne xd Czekam z niecierpliwością na następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Wszystkiego najlepszego :) rozdzial świetny, strasznie mi sie podobał ;) i ten kochany Justin, aż ma sie ochote takiego chlopaka wycałować 😉

    OdpowiedzUsuń
  34. Kocham Justina ❤ jest w tym rozdziale taki uroczy <333 Super rozdział i czekam na nn ;D a i spóźnione wszystkiego naj! <3

    OdpowiedzUsuń
  35. w końcu zaczęła rozmawiać! a ta rozmowa była cudowna sddgfdsfg myślałam że jednak dowiemy sie treści listu ale chyba jednak jeszcze nie. spóźnione wszystkiego najlepszego! <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Wow! Rozdział genialny ♥ Tylko zastanawia mnie to co było w tym liście.

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetny rozdział! Do tamtego tygodnia wchodziłam na Twojego bloga codziennie. A teraz to zaniedbałam.... Tak bardzo przepraszam! Gdybym weszła 14, to bym mogła Ci złożyć aktualne życzenia, a tak składam Ci dopiero teraz.
    Życzę Ci więc wszystkiego dobrego! Dużo słodyczy (oczywiście Twoich ulubionych :) ), świetnych ocen w szkole, życzę Ci żebyś miała dużo czasu dla siebie, przede wszystkim, żebyś miała czas na realizację swoich marzeń ( no i pisanie tego genialnego bloga ;) )! Jako prezent dla Cb mogę Ci powiedzieć, że wciągnęłam swoją przyjaciółke w Twojego bloga i tak samo jak ja, zakochała się w nim. Obie uważamy, że świetnie piszesz!
    Nie jestem pewna, czy te życzenia będą chociaż w jednej milionowej tak dobre jak Twój blog... Nie mam talentu do pisania.... Tqój blog wiele dla mnie znaczy. Kocham czytać książki, kocham żyć razem z bohaterami. Niektóre książki i ff nie dają mi tego wspaniałego uczucia... Z postaciami Twojego opowiadania zżyłam się już dawno.... I nie chcę tego kończyć! Zakochałam się w Justinie (dajcie mi takiego), a Arleen polubiłam do ostatniej cząstki mojego ciała. Zżyłam się z nimi i nieświadomie, chyba z.... Tobą. Naprawdę. Twój blog jest dla mnie chwilą przyjemności i relaksu, jest to odpoczynek od wrednych nauczycieli w szkole (pozdrawiam moją wychowawczynię XD) .
    Jak przeczytałam, że rano jedli płatki czekoladowe, to mi się przypomniały moje poranki w tygodniu. Od poniedziałku do piątku płatki czekoladowe.... XD Tak mi się skojarzyło... :)
    W zniecierpliwieniu czekam na dalszy rozwój wydarzeń... Ach... Znowu nie będę się uczyć tylko ponownie czytać początek Twojego bloga... Źle na mnie działasz... Ale nie przejmuj się. Ma to swoje dobre strony... Np. Lepsze samopoczucie :). Naprawdę bardzo Ci dziękuję za te bloga! ( wiem powtarzam się) Dużo dla mnie znaczy, że poświęcasz swój własny, prywatny czas na pisanie dla nas (jak i dla siebie). Wiem, że mogłabyś zamiast tego, patrzyć się tępo w sufit i odpoczywać na całego. XD Pisz dalej, bo robisz to wspaniale!
    PS: Matko, matko, matko!!! Oni spali w jednym łóżku!!! *.* Wreszcie coś! Ohhh... Dziękuję za ten moment... Czekam.
    Aga
    @white_diamond12

    OdpowiedzUsuń
  38. WOW! Cudowny rozdziała,czekam z niecierpliwością na nn :) jeszcze na koniec takie spóźnione życzenia.Więc życzę Tobie dużo zdrowia,szczęścia,dużo uśmiechy na twarzy oraz abyś spełniła swoje najskrytsze marzenia.Wszystkiego najlepszego ♥ @bieberuhlz

    OdpowiedzUsuń
  39. AAAAAWWWWWWWWWWWWWW to jest najzajebistrzy blog na całym swiecie??? poleciłam go już chyba z 10 osobom bo jest po prostu zajebisty i no.. no wgl jest taki awhufvdrbvoichgreufdhcvj ze normalnie wszystko mi sie w środku skręca jak widze że nowy rozdział dodałaś i jak go czytałam to po prostu sie zachłysnęłam powietrzem hahaha Jesteś najlepsza i wgl życze ci duuuzo weny i zdrowia i wgl żebys dodawała rozdziały częsciej i zeby ten blog sie nigdy nie skończył ahhaha KOCHAM CIE ZA TO OPOWIADANIE! <3

    OdpowiedzUsuń
  40. jjeeeeeeeeeeejjjjjjjjjj!! rozdział CUDOWNY ! wkoncu Arleen zaczęła rozmawiać taka biedna jest, za ten list to cie kiedys zabije serio :) chcialabym żeby miedzy Justinem i Arleen było coś więcej z czasem jakas milosc czy cos XDD Justin sie o nia tak troszczy i w ogole jako jedyny sie nia przejmuje, nie moge doczekac sie nastepnego, bede czekac ile trzeba :* życze weny, i spóźnione ale są WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO <3 /@jaybeeex

    OdpowiedzUsuń
  41. CO BYŁO W TYM LIŚCIE ?! I KIEDY KOLEJNY ŚWIETNY ROZDZIAŁ ?!

    OdpowiedzUsuń
  42. kocham Justina w tym rozdziale <3

    OdpowiedzUsuń
  43. ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  44. Aaaaaa! Kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Jak dobrze że Arleen w końcu się odezwała. Jestem strasznie ciekawa co było w tym liście, Justin jest głupi że go spalił :D długo będziemy czekać żeby dowiedzieć się co tam było napisane ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Robi się coraz ciekawiej... Podoba mi się!
    Rooxi xx

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie mogę z tekstu Ryana o tym strachu na wróble hah ;D super rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  48. Świetny jak zawsze :D Czekam na nn :->

    OdpowiedzUsuń
  49. (-; genialny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  50. były jej URODZINY a wy nie potraficie skomentować. Boże ja się nie zdziwię jak ona przy takich statystykach i tej ilości komentarzy zawiesi to ff... i jeszcze że wam nie wstyd przy takiej długości rozdziałów pisać "fajny", "super" itp.. ja pierdole ludzie!! szacunek za szacunek... a tb życzę najlepszego chociaż spóźnione. czekam na nowy i liczę że jednak doiwemy sie co było w liśdcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę myślisz że ktoś kto nie komentuje nagle wejdzie w komentarze i przeczyta twój? I tak, to prawda, że komentarze typu "fajny" , "super" itp za wiele nie mówią, ale ci ludzie przynajmniej komentują, więc nie widzę sensu mieć do nich pretensji, szczególnie, że sama w swoim komentarzu dużo o rozdziale nie napisałaś.

      Usuń
  51. przepiękny rozdział
    i ten list...eh

    OdpowiedzUsuń
  52. masz wielki talent. Nigdy nie czytalam yak dobrego ff. Pięknie piszesz, kiedy czytam dosłownie czuje te wszystkie rzeczy oraz emoche które opisujesz. To co działo sie z Arleen.... moje serce stanęło wtedy z 10 razy. Opisałaś to w tak dobry sposób ze czułam to wszystko na sobie, jakbym to ja przeżywała te okropnosci. Nadal nie moge sie otrząsnąć po tych scenach u Jetta. Myślę ze ten fanfic zostanie w moje pamięci na dluuuugi czas. Zaczęłam czytać wczoraj ale tak sie wciągnęłam ze nie moglam przestać. Mój oddech nadal jest nierówny gdy przypomne sobie to wszystko i to dowodzi o twoim niesamowitym talencie. Naprawde z całego serca ci dziękuję za każdy rozdział ktorym cieszysz nasze oczy i baaardzo spóźnione wszystkiego najlepszego ! @hejkabaldwin

    OdpowiedzUsuń
  53. Końcówkę czytałam dwa razy, to było tak słodkie jacie <3 takie bez podtekstów, czyste itd. Ale nienawidzę cie za to przeciąganie sprawy z tym listem, ja chcę już wiedzieć o co chodzi 😓😓😓

    Ps. i tak cie kocham ;*

    OdpowiedzUsuń
  54. Ten list nie daje mi spokoju! Na początku tego ff nie sądziłam że on będzie taki ważny, a jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. kocham twoje opowiadania, sa takie jezu asjbduiwbeuibdnwjeb <3 @McCannbadboy

    OdpowiedzUsuń
  56. Pisałam ten komentarz 5 razy i za każdym razem wszystko usuwałam, nie byłam zadowolona. Zasługujesz na coś lepszego niż to, zasługujesz na coś lepszego niż ja.
    Komentarze powinny być odzwierciedleniem poziomu komentowanego dzieła, a ja nie jestem zbyt dobra, nie podołam wyzwaniu.
    Spójrz co ze mną zrobiłaś- miałam przeczytać tylko prolog, w końcu jako maturzystka nie mam czasu na takie rzeczy.
    Ale nie żałuję. Nigdy nie żałowałam czasu poświęconego na czytanie Twoich historii, czasu poświęconego na Ciebie.
    Bo jesteś jak woda, w której raz zatopisz dłoń i nigdy nie nie zapomnisz...

    Twoja wiesz kto

    OdpowiedzUsuń
  57. CUUUDO ^^ :* ♥♥♥♥
    KOCHAM TO <3 DODAJ KOLEJNY :( <69
    PS: czekam na jakies seksy ;D
    Nie moge sie doczekac kolejneeego ;*
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli czekasz na jakieś "seksy" to lepiej stąd od razu wyjdź i poszukaj czegoś innego, bo nie o to chodzi w tym ff...

      Usuń
  58. Hej :) Dodaję ten komentarz bo weszłam na konto tego ff na twitterze i zobaczylam że dużo osób nie komentuje mimo, że tyle osób zaznaczyło że czyta w ankiecie (w tym ja) no więc nie przeczytałam jeszcze tego rozdziału, bo jestem dopiero na pierwszym, ale jak już wszystko nadrobie to na pewno przeczytam :) no... I to tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Boże dziękuję ci ze trafiłam na tego bloga jest niesamowity. Wciągnęła mnie historia Arleen I Justina. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału /@Vejtaszewska

    OdpowiedzUsuń
  60. Boże dziękuję ci ze trafiłam na tego bloga jest niesamowity. Wciągnęła mnie historia Arleen I Justina. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału /@Vejtaszewska

    OdpowiedzUsuń
  61. Świetny rozdział. To cudowne, że Justin tak się przejmuje Arleen <3 No i ciekawe co jest w tym liście :) Czekam na 15 :-)

    OdpowiedzUsuń
  62. Boże dziękuję ci ze trafiłam na tego bloga jest niesamowity. Wciągnęła mnie historia Arleen I Justina. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału /@Vejtaszewska

    OdpowiedzUsuń
  63. Kocham takie rozdziały jak ten <3 W sumie nie ma w nich konkretnej akcji, ale jest dużo rzeczy wzbudzających ciekawość (list) i uroczych momentów (Justin i Arleen *-*) Świetny <33<3

    OdpowiedzUsuń
  64. Najbardziej zajebisty ff na świecie! ������

    OdpowiedzUsuń
  65. super rozdział i fanfiction :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Usycham z tęsknoty za następym rodziałem ! kocham to ff , jest w mojej czołowce ! ;) :-*
    Z niecierpliwoscią czekam na kolejny rodział :P

    OdpowiedzUsuń
  67. Jeeju ;3 boski chce juz nowy rozdział ♥ pierwszy raz komentuje jakies opowiadanie ;3 nawet BRONXU i Danger nie kometowalam xd czuj sie zaszczycona XD licze ze szybko wstawisz nowy rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  68. Aż mnie brzuch boli z tych emocji. Czyżby trochę zaczynało im się układać? Ja już myślałam, że da jej ten list a tu bum! Spalił go... Szkoda mi Arleen, nie zasłużyła sobie na to wszystko ale przynajmniej Justin nie zachowuje się jak idiota. A znając twoją nie przewidywalność treści listu nie poznamy przez 10 rozdziałów i "SMS-y Blade'a" powrócą, teoretycznie coś się wyjaśni a coś zagmatwa. I ogłaszam, że jak kiedyś wydasz tą historę jako książkę to pierwsza ją kupię. Genialnie piszesz, czekam na następny. :) @EmiliaWojta

    OdpowiedzUsuń
  69. second-meeting.blogspot.com/ zapraszam do przeczytania prologu i skomentowania :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Naprawdę nie wiem jak to możliwe, że dopiero teraz przeczytałam ten rozdział :o W każdym razie jest świetny, a sprawa listu coraz bardziej mnie ciekawi, chociaż już jakiś czas temu myślałam, że bardziej nie może xd Pomijając to mam nadzieję, że Justin nie zapomni przypadkiem jego treści ;p

    OdpowiedzUsuń
  71. Genialne! Z każdym rozdziałem uzależnia coraz bardziej. Oni są tacy słodcy <3
    Spóźnione wszystkiego najlepszego kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  72. OMFG...
    Znalazłam TO CUDO wczoraj wieczorem, czytałam do 3:47 a potem śniło mi się, że uciekam przed jakimiś psychopatami...nevermind. W każdym razie, uwielbiam Cię i to, co masz w głowie. Damn! Tyle emocji, zajebiste dialogi, opisy takie bolesne i takie realistyczne! Lubię Spike'a i Arleen i Justina i Ryana i Colin też ma coś w sobie...jeeej...i super, że nie jest to takie przesłodzone, lovciające i ślającie tenciom wręcz ale trudne uczucie, w takich warunkach masakrycznych coś tam się dzieje, tak subtelnie, intensywnie ale tłumione, kur*a, dziewczyno! Pisz, proszę, piiiiisz!!!
    Będę wpadała i komentowała (z większym sensem, niż teraz, mam nadzieję) tylko nie zrób numeru i nie zawieszaj bloga czy coś, błagam bo umrę...albo Cię znajdę i zrobię kuku;p
    I LOVE YOU!

    OdpowiedzUsuń
  73. Nie czytalam lepszych ff w życiu niż "Diabelska dusza" i "Our restless souls". Jesteś genialna i masz niesamowicie ogromny talent, ciesze sie ze poświęcasz swój czas na pisanie tak fantastycznych opowiadań.
    Moglabym nawet czekać rok na następny rozdział bo wiem ze jest tego wart.
    Chętnie obejrzałabym film na podstawie tej książki. Przepiękna historia, idealnie opisana.
    Życzę Ci też wszystkiego najlepszego na drodze ku spełnianiu marzeń, jestem pewna, że cokolwiek chcesz robić w życiu to Ci sie uda.
    Powodzenia<3
    P.S. Scena w czasie burzy to arcydzieło.

    OdpowiedzUsuń
  74. kurczę genialny

    OdpowiedzUsuń
  75. Proszę, zlituj się nad nami i dodaj koleiny ;cc

    OdpowiedzUsuń
  76. uwielbiam to opowiadanie tak cholernie

    OdpowiedzUsuń
  77. strasznie się opuściłam w czytaniu twojego ff dlatego wczoraj to nadrabiałam haha i już nigdy więcej się nie opuszczę!
    kurcze no! jestem strasznie ciekawa co w tym liście jest napisane, czemu Justin go spalił i dlaczego nie pokazał go Arleen...
    nie mogę się doczekać następnego rozdziału, będę czekać z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  78. matko! własnie skończyłam czytać 14 i musiałam specjalnie wejść na laptopa (bo czytam na tel) żeby skomentować to cudo! Brak mi słów nie wiem co napisać to jest niczym Danger! Już nie mogę się doczekać następnego! Jestem nową czytelniczką i ubóstwiam to ff! W ogóle wiem że spóźnione życzenia ale sto lat spełnienia marzeń weny czytelników wyświetleń komentarzy i czego sobie tylko życzysz! Jesteś niesamowita.

    Co do rozdziału... Biedna Arleen ;c nie myślałam, że się w sobie zamknie po tym całym "porwaniu"? nr.2. Evan jest kochany, dzięki temu dzieciakowi się troszeczkę otworzyła. Niech Jett zgnije w piekle! Jak można skatować, tak niewinną i kruchą osóbkę po tylu przejściach! Przecież widać to po niej fizycznie i psychicznie! On jest potworem! Mam nadzieję, że w niedługim czasie stanie na nogi i otrząśnie się. Justin jej pomoże o ile wcześniej coś, (mówiąc coś mam na myśli ten list) się nie wyda i nie spieprzy bo wtedy wydaję mi się zdaje, że stracił by ją, ta nieodwracalnie. Jeszcze jeden wątek, te sceny jak np. Frost proponuje jej narkotyki a Jus im przerywa i mówi jej żeby tego nie brała z takim spokojem i troskom awww albo jak leżą w nocy na łóżku. On jest taki kochany, aż ciepło się robi człowiekowi na sercu. Bardzo lubię czytać, gdy opisujesz co czują Jus i Arleen, to jest niesamowite. Tak bardzo wczułam się w tego bloga, że aż nie dowierzam sama sobie. Bardzo mnie wciągnął. A pro po tych anonimowych sms'ów to musi być Blade, jeżeli to jego sekretarka, a może ktoś ma jego telefon, a jeżeli on żyje i to on che ją uratować przed Justinem?! Może chce ją od niego odciągnąć, ale wtedy by też pomógł jej uciec od tamtego psychopaty, tak żeby Will się do tego nie mieszał i skierował ją do Jusina. Mozliwe też, że on to jednak wszystko uknuł bo chce się dostać do Biebera i go zniszczyć? Bardzo to skomplikowane ;/. Jednak dalej uważam, że on żyje, nie wiem jeszcze tylko co on knuje. Robisz mi wodę z mózgu dziewczyno! W każdym bądź razie to jest mega cudowne fantastyczne i to napięcie, uwielbiam jak trzymasz nas tak w niepewności i ten dreszczyk emocji! Genialnie rozwijasz akcję, tak powoli i dodajesz małe aczkolwiek pikantne szczególiki, które układają się w całość ale za chwilę w najmniej oczekiwanym momencie dochodzi nowy wątek lub przypominasz sobie stary(wątek) i puzzle do siebie nie pasują, rozsypują się i trzeba zaczynać od nowa wszystko układać, dopasowywać, a czasem i samemu domyślać, żeby ze sobą grało. Uwielbiam to uczucie chociaż strasznie mnie irytuje. To dziwne haha. Do następnego, weny życzę. Jesteś genialna xoxo
    @ZuZzu_X

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju :O przepraszam, że aż tak się rozpisałam! ;o nie miałam tego w planach ;o
      xoxo

      Usuń
  79. wszystko jest genialne, twój blog strasznie wciąga dzisiaj go "znalazłam" i nie mogłam przestać czytać, jest w nim wzzystko co lubię i najważniejsze nie jest taki jak wszystkie inne, które tylko siebie kopiują, nie mogę się doczekać dalszych rozdziałów /@mistakeofbieber

    OdpowiedzUsuń
  80. Czytałam wszystkie rozdziały "Diabelskiej Duszy", co zajęło mi dwa dni i teraz postanowiłam napisać, co sądzę o tym FF.

    Więc na początek muszę przyznać, że fabuła jest tak oryginalna i ciekawa, a zarazem mroczna i odrażająca, że każdy kto tutaj natrafi musi zostać. Po pierwszym rozdziale uzależniłam się od tego tak mocno, że zaryłam dwie noce, musząc się dowiedzieć, co będzie dalej z Arleen i Justinem.
    To, w jaki sposób rozgrywasz akcję jest na miano Oscara!
    Arleen Blackwood jest tak silną dziewczyną, że sama chciałabym taka być. Mimo straty najważniejszej osoby i braku przyjaciół, torturom, jakie przeżyła, nadal ma swój honor, charakterek i pazur. Uwielbiam ją, a tym bardziej, że jest nią Kaya, która swoją drogą wymiata i jest tak piękna, że ahgfbijsdbjxkm ♥
    Jednak tutaj, w opowiadaniu jest 'dziewczyną z blizną', a mimo to Justin czuje do niej coś silnego. Nareszcie była romantyczna scena..
    Kurcze i co on ukrywa w tym liście? Dlaczego tak boi się wyjawić prawdy?

    Twój blog jest jednym z najlepszych, więc zasługujesz na każdy komentarz, czytelników i wyświetlenia ♥
    Jesteś niesamowita i dziękuję ci za to, co tworzysz :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  81. Czekam na kolejny! Zapraszam do mnie ;) http://change-me.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  82. Kiedy kolejny ? ;c

    OdpowiedzUsuń
  83. Kiedy następny misiu? Codziennie wchodzę i sprawdzam.. ;c

    OdpowiedzUsuń
  84. Ooo mamo to, że tu weszłam to najlepsza decyzja w moim życiu! Wszystko jest takie... ach, brak słów. Chcę wiedzieć, co jest w tym liście! Bardzo szkoda mi Arleen. Biedna przez całe życie musi płacić za czyjeś błędy. To aż niepokojące, że takie okropności ją spotykają. Chyba nie wytrzymałabym na jej miejscu przy pierwszej lepszej okazji wsadziła sobie kulkę w łeb. Pomijając fakt, że z pewnością padłabym z wycieńczenia zanim w ogóle by mi coś zrobili... Zaczyna się robić gorąco między Arleen i Justinem. Podoba mi się to, hahaha. Mam nadzieję, że niedługo dodasz nowy rozdział! Życzę weny, czasu i oczywiście chęci na pisanie, haha
    Zapraszam również do siebie, może spodoba Ci się fabuła:
    three-months.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  85. Dziewczyno, nie przestawaj pisać. Proszę! Opowiadanie jest napisane ładnym językiem i jest bardzo wciągające. To aż przyjemność czytać coś takiego. Jestem dość wybredna co do opowiadań czy książek. Nie spodoba mi się styl pisania, fabuła i już odstawiam lekturę w kąt. Jednakże Ty ujmujesz w tym opowiadaniu wszystkie emocje Arleen i Justina i to chyba jest to co najbardziej przyciąga czytelników. Nie "przekolorowywujesz" postaci, są bardzo realne. Chociażby postacie jak Collin i chłopcy mieszkający w domu. Na jedno skinięcie palca Justina nie zaczną uwielbiać Arleen. Kwieciście opisujesz uczucia głównych bohaterów, historia nie jest przewidywalna - cały czas coś się dzieje i trzymasz nas w napięciu. Na dodatek rozdziały są długie. Jej, nie wiem co powiedzieć. Naprawdę kawał dobrej roboty. Podziwiam cię, dziewczyno! Nie zniechęcaj się brakiem komentarzy. Jestem pewna, że czyta cię dużo osób i są tak samo zachwycone jak ja. Teraz nie pozostało mi nic tylko czekać na nowy rozdział i życzyć ci weny!

    OdpowiedzUsuń
  86. Odpowiedzi
    1. fajny komentarz o rozdziale.. i dziwicie się później, że jej jest przykro

      Usuń
    2. No juz bez przesady, normalne pytanie

      Usuń
  87. Cały blog zajebisty pod każdym względem ;3 Długość zdecydowanie idealna, treść jeszcze lepsza ;)) gratuluje wyobraźni ;* pozdrawiam i czekam na kolejny ;3 buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  88. Jezu to jest genialne! Zaczelam czytac wczoraj wieczorem i przerwalam o 1 w nocy i jak sie dzis obudzilam od razu wzielam sie za lekture! To jest boskie! Nie moge sie doczekac nowego rozdzialu!
    Tymczasem zapraszam na moje blogi:
    anotherworldjbff.blox.pl
    youretheproblem.blox.pl
    dangerouslife.blox.pl
    W razie potrzeby kontaktu zostawiam mojego aska: @Karoli66
    Pewnie domyslasz sie, ze mam na imie Karolina haha xD czekam na nastepny!

    OdpowiedzUsuń
  89. Przeczytałam to opowiadanie w niecałe dwa dni i po prostu się zakochałam! Strasznie nie mogę się doczekać następnego rozdziału bo bardzo się wciągnęłam :) a że czytam twojego bloga od wczoraj to dopiero teraz życzę Ci wszystkiego dobrego, świetnie idzie Ci pisanie :) - Wanessa

    OdpowiedzUsuń
  90. Magiczny blog, tyle się w nim dzieje ciekawych rzeczy, że chętnie czytam go od początku. Rozdziały przecudowne, zachęcają do przeczytania następnego ;)
    Ja dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem, więc serdecznie zapraszam do mnie: http://jblimitedfreedom.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  91. Kocham twojego bloga. Znalazłam go około tygodnia temu ale zaczęłam czytać dwa dni temu. Ten bloga pochłonął mnie jak żaden inny. Kocham i czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  92. Kocham ten blog ale masz jeszcze jeden świetny blog o ktory chcialabym cie zapytać. Chodzi o http://our-restless-souls.blogspot.com/?m=1. prosze dodaj tam nowy rodział :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  93. Boziuu *o*
    Koocham to !
    Kiedy nn ? <3

    OdpowiedzUsuń